Byłem dziś rano we wrocławskim Aquaparku. Tłoku nie było, tak samo zresztą, jak w dniu otwarcia - wysokie ceny za wstęp robią swoje. Oczekiwania miałem spore, zdążyły urosnąć przez te wszystkie lata czekania. Ale i tak rozczarowań było trochę więcej, niżbym się spodziewał.
O wysokich cenach już pisałem. Wiele aquaparków w bogatszych krajach za zachodnią granicą ceni się niżej. Drogi jest wstęp, sauny płatne są całkiem osobno a jeśli komuś zdarzy się przekroczyć wykupiony czas pobytu o choćby minutę, nie zapłaci za minutę, tylko za cały kwadrans (zaokrąglając w górę). Nie ma to żadnego uzasadnienia poza chciwością właściciela/operatora/miasta. Ciekawe, co zrobi obsługa, jeśli zrobi się kolejka do wyjścia i czas zostanie przekroczony podczas stania w ogonku.
Szafki w szatniach są wąziutkie, poustawiane ciasno i nie ma przy nich żadnej ławeczki. Niezbyt to wygodne. Chip zamyka dowolnie wybraną szafkę, czytnik na ścianie przypomina numer zamkniętej szafki. Czytnik na hali basenowej też przypomina... numer zamkniętej szafki, natomiast czas pobytu trzeba sobie zapamiętać. Żenua. Z suszarek akurat nie muszę korzystać, ale nie mają dmuchawek z rurą i uchwytem tylko są przymocowane do ściany, można co najwyżej przesunąć cały agregat w górę lub w dół.
Zwiedzanie rozpocząłem od głównego basenu - akurat włączono fale. Bujają fajnie, ale obsługa cały czas gwiżdże żeby się nie zbliżać do ścian, słusznie zresztą, bo niezbyt gładka imitacja skały mogłaby zdrowo obetrzeć. Rodzi się jednak pytanie o sens takiego rozwiązania, skoro granice bezpieczeństwa zmniejszają pojemność kołysanego basenu z grubsza o połowę. W Wiśle fale są jeszcze większe, ale ściany wykafelkowano, dzięki czemu kontakt z nimi jest niegroźny. Niecka basenu jest niewielka, dodatkowo wizualnie zmniejszają ją wysokie ściany. Bardzo przyjemny jest za to piaskowiec pod nogami, chodzi się po nim o wiele przyjemniej niż po glazurze.
W pobliżu basenu jest sztuczna rzeka. Przez lata mówiło się o niej "rwąca rzeka" tudzież "górska rzeka" - oficjalna nazwa to jednak "leniwa rzeka". Cóż, leniwa czy rwąca, jest przede wszystkim płytka! Tak do pół uda. Pływanie jest średnio fajne, gdy mogę w niej siąść. Owszem, napędzana turbinkami woda mnie nawet przesuwała, ale cały czas szorowałem tyłkiem o dno. Nie mogę więc powiedzieć, żeby było w niej szczególnie fajnie. Sposoba się dzieciom, dopóki nie urosną.
Niewątpliwą atrakcją, zwłaszcza zimą, jest basen zewnętrzny - przepływa się do niego ze środka przez podwójną zasłonę z pasków pleksi. Poza halę wyprowadzono także fragment leniwej rzeki. Woda jest ciepła, powietrze zimne, wszystko spowijają kłęby pary, w basenie zewnętrznym są bąbelki, turbinki, sikawki, no a jak wiatr zawieje mocniej, to rozwiewa na moment mgłę i można zobaczyć ratownika - ubranego w polary, kurtkę, czapkę i marznącego na swoim posterunku. Służba nie drużba. A basen zewnętrzny świetny. Z pewnych względów nie zwiedzałem otaczających basen terenów zielonych.
Do pomniejszych atrakcji wewnątrz należą jeszcze małe zjeżdżalnie dla dzieci, brodzik, armatki wodne i takie tam. Uwaga starszych skupia się jednak przede wszystkim na dużych zjeżdżalniach.
Zjeżdżalnia ze skocznią, małyszówka, była niestety nieczynna - jakiś majster wymieniał szybę osłaniającą zeskok, wody nie było, megakiszka. Szkoda, bo bardzo chciałem spróbować. Przy kasach zero informacji, że jakaś atrakcja jest niedostępna.
Zjeżdżalnia żółta, maksymalnie szybka, też była przez większość czasu zamknięta, ale pod koniec pobytu obsługa zadecydowała o jej włączeniu. Zjechałem pierwszy i było to porażające przeżycie. Jazda trwa kilka sekund, spadek i przyspieszenie zapierają dech, bryzgi wody spod nóg nie pozwalają otworzyć oczu a moment później następuje uderzenie w wodę. Ten, kto nazwał tę zjeżdżalnię "lewatywą", wiedział co mówi - slipy zwijają się w stringi. Chwilę po mnie zjechał kolega i okazało się, że zjeżdżalnia ma usterkę - cały czas pokazuje na górze zielone światło, co w przypadku tej atrakcji grozi kalectwem. Zjeżdżalnię wyłączono i tyleśmy ją widzieli.
Zjeżdżalnia niebieska nazywa się chyba czarna dziura i nazwa pochodzi od tego, że niektóre odcinki są zrobione z nieprzejrzystej rury i jedzie się przez nie w ciemności. Poza tym zjeżdżalnia jest zupełnie przeciętna i krótsza od pozostałych.
Z samej góry można za to zjechać pontonem szeroką zjeżdżalnią pomarańczową. Oczywiście ponton - rozmiarów opony od traktora - trzeba tam sobie najpierw wtargać po schodach. Zjazd nie jest może bardzo szybki, ale dzięki temu zjeżdżalnia nie ma sygnalizacji i nie trzeba zachowywać dużych odstępów między zjeżdżającymi. Mam na koncie pościg za uciekniętym z platformy startowej pontonem, za którym rzuciłem się szczupakiem, dogoniłem, dosiadłem i nie dałem się podczas dosiadania zrzucić na zakrętach. Było super. Są też pontony dwuosobowe, prędkość bez zmian, za to łatwiej się w nich nie obrócić tyłem do kierunku jazdy.
I to by było na tyle. Korzystanie z atrakcji było dość płynne, bo ludzi było mało - stanie w kolejkach na pewno obniżyłoby przyjemność. Spośród aquaparków, w których byłem, numer jeden to nadal Tropikana w hotelu Gołębiewski w Wiśle, gdzie przebojem jest zjeżdżalnia-lejek a sauny i łaźnie są w cenie wejściówki. Może będę miał okazję odwiedzić niedługo Poprad, to porównam.
Póki co z rodziną nadal będę jeździł do Oleśnicy, dokąd z Psiego Pola mam raptem 10 km dalej. Tam za 2h we wtorkowy poranek zapłaciłbym 10.50 a nie 29 zł a wraz z żoną i małym dzieckiem w weekend zapłacimy za dwie godziny 32 a nie 64 zł. Dodajmy, że w tym ostatnim przypadku za minutę opóźnienia dopłacimy za dwie osoby 53 grosze a nie 10 złotych!
Podsumowując - na pewno raz na rok pójdę sobie pozjeżdżać, ale stałym bywalcem nie zostanę. Ładnie, estetycznie, ale jak na mój gust przynajmniej 30% za drogo.
19 lutego 2008
13 lutego 2008
Piwa osiedla - Wojak
Od dłuższego czasu zastanawiałem się nad tym, co napiszę, gdy trafię na jakiegoś sikacza. No i trafiłem. Dość więc myślenia, piszę.Na puszce był napis "strzel sobie Wojaka". Autor hasła wyraźnie szukał słów oddalonych od "napij się piwa". Wojak po nalaniu do kufla pachniał kwaśno, nieprzyjemnie. Szczątkowa piana znikła w ciągu minuty. Pierwszy łyk był obrzydliwy - piwo nie miało chmielowej goryczki tylko było ordynarnie gorzkie, maksymalnie zniechęcające. Dla dobra nauki wypiłem całość, smakowała tak samo źle. Było bardzo niedobre i mam nadzieję nigdy do Wojaka nie wrócić, bo jest wstrętny.
To pierwsze piwo w moim zestawieniu, które dostało tak jednoznacznie złą ocenę. Mam nadzieję, że nie będzie ich za dużo, bo mi się kubki smakowe zlasują. Albo zlansują. Albo zbaunsują, cokolwiek to nie znaczy. Vice versa państwu.
03 lutego 2008
Piwa osiedla: Dębowe mocne
Zaniedbałem ostatnio rubrykę Piw osiedla no ale teraz wracam do gry. Przerwa nie oznaczała oczywiście abstynencji, niemniej dla poprawienia jakości rezencji odświeżałem sobie, hm, smak referencyjny. Do dzieła zatem.Dębowe mocne to, jak nazwa wskazuje, piwo mocne. Nie pijam ich zbyt często, bo lepiej wypić trzy zwykłe piwa niż dwa mocne, no ale jak czasu za dużo nie ma a piwo wypić trzeba, to czemu nie. Dębowe jest zaskakująco jasne, ładnie pachnące i pierwszym swoim wrażeniem zachęca do konsumpcji.
Konsumpcja była nad wyraz przyjemna - Dębowe smakowało wyśmienicie, smak miało bardzo klarowny no i nie było śladu słodkawego posmaku, jaki czasem wyczuwa się w mocnych piwach (drożdże? ki diabeł? element niepożądany w każdym razie). Na forach poświęconych piwu publiczność skarży się na poranne skutki przedawkowania - nie wiem, w ramach testów wypijam jedną puszkę, podobnych problemów przy takim spożyciu nie doświadczę. Na razie postanawiam przeprowadzić test porównawczy Dębowego i ulubionego piwa mocnego, bo widzi mi się, że Dębowe może dojść w rankingu dość wysoko.
Marka promowana jest fantastycznymi spotami, więc nie będę się nad nimi rozwodził, tylko kilka tu wkleję.
oraz last but not least
Sprostowanie: osoba jeszcze-nie-spowinowacona, która onegdaj przywiozła mi Becksa w stylish aluminiowej butelce, wytknęła mi tę notkę. Niniejszym oświadczam, że jej pierwszy akapit jest o kant tyłka potłuc, bo Becksa wcześniej piłem ale nie zapamiętałem.
29 stycznia 2008
Przepis na teorię spisku po polsku
Nakręcono w Polsce kilka świetnych filmów i seriali przygodowych, sensacyjnych, kryminalnych, gansterskich - zwał jak zwał. Mam na myśli Psy, Krolla, Prowokatora, Oficera, Demony wojny wg Goi i kilka innych. Kawałek dobrego kina akcji.
Są jednak powody, dla których nie powstanie w naszym kraju film podobny do Teorii spisku czy Archiwum X. Powód jest prosty. Publiczność umarłaby ze śmiechu w połowie seansu.
Wyobraźmy sobie bowiem że Cancer Man i Deep Throat spotykają się w kompleksie schronów i archiwów wydrążonych pod masywem Śnieżki (jeden wchodzi przez obserwatorium meteo, drugi przez właz ukryty w toalecie górnej stacji kolejki na Kopę), gdzie przyglądają się wiwisekcji Obcego w towarzystwie Muldera, Kamińskiego i Macierewicza. A wokół tajna aparatura elektroniczna marki Unitra.
Ewentualnie na tapetę można wziąć paranoicznego taksówkarza Jerrego Fletchera, który na podstawie wycinków z Faktu, Super-Expressu i Naszego dziennika rekonstruuje ogólnoświatowy spisek. Sprawy się komplikują, gdy próbuje dystrybuować swój biuletyn. Poczta Polska przesyłki albo gubi, albo dostarcza pod błędne adresy. Niezależny operator pocztowy InPost odsyła list po paru tygodniach z dopiskiem na kopercie "dwie nieudane próby dostępu do skrzynki pocztowej" (zgadnijcie komu się zdarzyło). Z drugiej strony niewielkim zagrożeniem byliby dla niego antyterroryści, bo tym już nieraz zdarzyło się wywalić drzwi w nie tym mieszkaniu lub wręcz domu. O czarnych helikopterach trudno mi się wypowiedzieć, niedawno największa komercyjna stacja TV świętowała zakup pierwszego w kraju helikoptera reporterskiego, który brał już udział w mrożącej krew w żyłach akcji pościgu za zbuntowanymi zakonnicami. A przynajmniej równie mrożącej krew w żyłach akcji zaglądania im z powietrza na podwórko, gdzie (mrożące krew w żyłach) czynności wykonywał miejscowy komornik sądowy. Gdyby nasz bohater w celu ratowania świata zakradł się przed startem do samolotu rządowego (ułatwione zadanie - jest tylko jeden) i podczas lotu musiał skontaktować z kimś na ziemi, to by miał problem, bo w rodzimym samolocie prezydenckim nie ma jeszcze telefonu. O dynamicznym pościgu też można zapomnieć - w mieście korki. Przesłuchanie z podawanym dożylnie serum prawdy? Strajk lekarzy. Zagrożenie śmiertelnie groźnym wirusem? Talibowie w Klewkach.
Nie ma normalnie takiego motywu spiskowego, który by się od razu nie zamienił w swoją parodię. Większy problem mamy jednak z tym, że elity polityczne w naszym kraju też się jakiś czas temu zamieniły w swoją parodię. A jeszcze większy z tym, że to nie jest ich ostatnie słowo.
Są jednak powody, dla których nie powstanie w naszym kraju film podobny do Teorii spisku czy Archiwum X. Powód jest prosty. Publiczność umarłaby ze śmiechu w połowie seansu.
Wyobraźmy sobie bowiem że Cancer Man i Deep Throat spotykają się w kompleksie schronów i archiwów wydrążonych pod masywem Śnieżki (jeden wchodzi przez obserwatorium meteo, drugi przez właz ukryty w toalecie górnej stacji kolejki na Kopę), gdzie przyglądają się wiwisekcji Obcego w towarzystwie Muldera, Kamińskiego i Macierewicza. A wokół tajna aparatura elektroniczna marki Unitra.
Ewentualnie na tapetę można wziąć paranoicznego taksówkarza Jerrego Fletchera, który na podstawie wycinków z Faktu, Super-Expressu i Naszego dziennika rekonstruuje ogólnoświatowy spisek. Sprawy się komplikują, gdy próbuje dystrybuować swój biuletyn. Poczta Polska przesyłki albo gubi, albo dostarcza pod błędne adresy. Niezależny operator pocztowy InPost odsyła list po paru tygodniach z dopiskiem na kopercie "dwie nieudane próby dostępu do skrzynki pocztowej" (zgadnijcie komu się zdarzyło). Z drugiej strony niewielkim zagrożeniem byliby dla niego antyterroryści, bo tym już nieraz zdarzyło się wywalić drzwi w nie tym mieszkaniu lub wręcz domu. O czarnych helikopterach trudno mi się wypowiedzieć, niedawno największa komercyjna stacja TV świętowała zakup pierwszego w kraju helikoptera reporterskiego, który brał już udział w mrożącej krew w żyłach akcji pościgu za zbuntowanymi zakonnicami. A przynajmniej równie mrożącej krew w żyłach akcji zaglądania im z powietrza na podwórko, gdzie (mrożące krew w żyłach) czynności wykonywał miejscowy komornik sądowy. Gdyby nasz bohater w celu ratowania świata zakradł się przed startem do samolotu rządowego (ułatwione zadanie - jest tylko jeden) i podczas lotu musiał skontaktować z kimś na ziemi, to by miał problem, bo w rodzimym samolocie prezydenckim nie ma jeszcze telefonu. O dynamicznym pościgu też można zapomnieć - w mieście korki. Przesłuchanie z podawanym dożylnie serum prawdy? Strajk lekarzy. Zagrożenie śmiertelnie groźnym wirusem? Talibowie w Klewkach.
Nie ma normalnie takiego motywu spiskowego, który by się od razu nie zamienił w swoją parodię. Większy problem mamy jednak z tym, że elity polityczne w naszym kraju też się jakiś czas temu zamieniły w swoją parodię. A jeszcze większy z tym, że to nie jest ich ostatnie słowo.
19 stycznia 2008
Poczta Polska kontra wielkości skalarne
"GABARYT B to paczki o wymiarach:
MINIMUM - jeśli choć jeden z wymiarów przekracza długość 600 mm, szerokość 500 mm, wysokość 300 mm, [...]"
W warunkach wojny i pokoju?
MINIMUM - jeśli choć jeden z wymiarów przekracza długość 600 mm, szerokość 500 mm, wysokość 300 mm, [...]"
W warunkach wojny i pokoju?
18 stycznia 2008
Można być sprytnym i można nie być
Jest sobie taki fajny rodzaj kubków niekapków który fajnie działa, ale nawet fajny rodzaj po roku się niszczy i trzeba kupić nowy fajny egzemplarz. No i Ania telefonicznie ustaliła, że w sklepie nie-powiemy-gdzie jest ostatni egzemplarz. Ale niestety nie mogą nam odłożyć, bo polityka firmy jest taka, że wszystko ma być dostępne i nic nikomu nie wolno pod żadnym pozorem odkładać. Tak więc kubek został umieszczony nie całkiem tam gdzie trzeba, mianowicie na półkę X po stronie Y, obok artykułu Z, tak w głębi że prawie nie widać. I jak przyjedziemy, to z pewnością będziemy mogli tenże ostatni egzemplarz sobie kupić. I faktycznie.
To było wieczorem. W dzień natomiast zamówiłem jedzenie na wynos dla siebie i kolegów. Głównie pierogi, ale także jedną porcję barszczyku. No i akurat wyglądałem przez okno, gdy przyjechali dostawcy. Dwaj. Jeden wziął ostrożnie torbę z jedzeniem, drugi niósł przed sobą kubek z barszczykiem. Minutę później byli na górze, bez barszczyku. Gdzie barszczyk, zapytałem. No nie ma, odliczymy, odpowiedzieli. Ale był bo go widziałem, odparłem. No bo tego, zamruczeli. Którego? Dopytałem wnikliwie. Bo mnie winda drzwiami ścisnęła i barszczyku nie ma, wymruczał ten, którego winda ścisnęła drzwiami...
To było wieczorem. W dzień natomiast zamówiłem jedzenie na wynos dla siebie i kolegów. Głównie pierogi, ale także jedną porcję barszczyku. No i akurat wyglądałem przez okno, gdy przyjechali dostawcy. Dwaj. Jeden wziął ostrożnie torbę z jedzeniem, drugi niósł przed sobą kubek z barszczykiem. Minutę później byli na górze, bez barszczyku. Gdzie barszczyk, zapytałem. No nie ma, odliczymy, odpowiedzieli. Ale był bo go widziałem, odparłem. No bo tego, zamruczeli. Którego? Dopytałem wnikliwie. Bo mnie winda drzwiami ścisnęła i barszczyku nie ma, wymruczał ten, którego winda ścisnęła drzwiami...
08 stycznia 2008
Polskie miasta w google maps, plany miast w google maps, lista polskich miast w google maps
Na wypadek, gdyby komuś miało się to przydać, zamieszczam listę polskich miast których siatka ulic jest dostępna w google maps. Jej zrobienie zajęło mi przeszło godzinę, sama lista może szybko stracić aktualność, ale to nic. Pro publico bono.
Aleksandrów Kujawski, Andrychów, Augustów, Bełchatów, Biała Podlaska, Białystok, Bielsko-Biała, Bochnia, Bogatynia, Bolesławiec, Braniewo, Brodnica, Brzeg Dolny, Busko-Zdrój, Bydgoszcz, Bystrzyca Kłodzka, Bytom, Bytów, Chełm, Chojnice, Chorzów, Chrzanów, Ciechanów, Ciechocinek, Cieszyn, Czersk, Czerwionka-Leszczyny, Częstochowa, Człuchów, Darłowo, Dąbrowa Górnicza, Dębica, Dobczyce, Dzierżoniów, Elbląg, Ełk, Garwolin, Gdańsk, Gdynia, Giżycko, Gliwice, Głogów, Gniezno, Gogolin, Gorzów Wielkopolski, Gostynin, Góra Kalwaria, Grodzisk Mazowiecki, Grójec, Grudziądz, Gryfów Śląski, Hel, Iława, Inowrocław, Jarocin, Jastarnia, Jastrzębie-Zdrój, Jawor, Jelcz-Laskowice, Jelenia Góra, Jędrzejów, Kalisz, Kamienna Góra, Karpacz, Katowice, Kazimierz Dolny, Kędzierzyn-Koźle, Kęty, Kielce, Kłobuck, Kłodzko, Knurów, Kołobrzeg, Konin, Koronowo, Koszalin, Kościerzyna, Kraków, Krapkowice, Kraśnik, Krosno, Krotoszyn, Krynica-Zdrój, Kudowa-Zdrój, Kutno, Kwidzyń, Legionowo, Legnica, Leszno, Lębork, Lubin, Lublin, Lubliniec, Łeba, Łomża, Łowicz, Łódź, Malbork, Mielec, Mikołajki, Mikołów, Milicz, Mińsk Mazowiecki, Mława, Mogilno, Mszczonów, Mysłowice, Myszków, Nakło n/Notecią, Nowa Ruda, Nowy Dwór Mazowiecki, Nowy Sącz, Nowy Targ, Nysa, Oleśnica, Olsztyn, Oława, Opoczno, Opole, Ostrołęka, Ostrowiec Świętokrzyski, Ostróda, Ostrów Mazowiecka, Ostrów Wielkopolski, Oświęcim, Pabianice, Piaseczno, Piekary Śląskie, Piła, Pińczów, Piotrków Trybunalski, Płock, Płońsk, Polkowice, Połczyn-Zdrój, Poznań, Prudnik, Pruszcz Gdański, Pruszków, Przasnysz, Przemyśl, Puck, Puławy, Pułtusk, Rabka-Zdrój, Racibórz, Radom, Radomsko, Radzionków, Ruda Śląska, Rumia, Rybnik, Rypin, Rzeszów, Sandomierz, Siedlce, Siemianowice Śląskie, Sieradz, Sierpc, Skarżysko-Kamienna, Skierniewice, Skoczów, Słupsk, Sochaczew, Sokołów Podlaski, Solec Kujawski, Sopot, Sosnowiec, Stalowa Wola, Starachowice, Stargard Szczeciński, Starogard Gdański, Staszów, Strzegom, Strzelin, Suwałki, Szczecin, Szczyrk, Szklarska Poręba, Szydłowiec, Środa Śląska, Świdnica, Świnoujście, Tarnobrzeg, Tarnowskie Góry, Tarnów, Tczew, Tomaszów Mazowiecki, Toruń, Trzebnica, Tychy, Ustka, Ustroń, Wadowice, Wałbrzych, Warszawa, Wejherowo, Węgrów, Wisła, Władysławowo, Włocławek, Włocławek, Wodzisław Śląski, Wołomin, Wołów, Wrocław, Wyszków, Zabrze, Zakopane, Zamość, Zawiercie, Zgierz, Zgorzelec, Zielona Góra, Złotoryja, Żagań, Żary, Żory, Żyrardów, Żywiec
Aleksandrów Kujawski, Andrychów, Augustów, Bełchatów, Biała Podlaska, Białystok, Bielsko-Biała, Bochnia, Bogatynia, Bolesławiec, Braniewo, Brodnica, Brzeg Dolny, Busko-Zdrój, Bydgoszcz, Bystrzyca Kłodzka, Bytom, Bytów, Chełm, Chojnice, Chorzów, Chrzanów, Ciechanów, Ciechocinek, Cieszyn, Czersk, Czerwionka-Leszczyny, Częstochowa, Człuchów, Darłowo, Dąbrowa Górnicza, Dębica, Dobczyce, Dzierżoniów, Elbląg, Ełk, Garwolin, Gdańsk, Gdynia, Giżycko, Gliwice, Głogów, Gniezno, Gogolin, Gorzów Wielkopolski, Gostynin, Góra Kalwaria, Grodzisk Mazowiecki, Grójec, Grudziądz, Gryfów Śląski, Hel, Iława, Inowrocław, Jarocin, Jastarnia, Jastrzębie-Zdrój, Jawor, Jelcz-Laskowice, Jelenia Góra, Jędrzejów, Kalisz, Kamienna Góra, Karpacz, Katowice, Kazimierz Dolny, Kędzierzyn-Koźle, Kęty, Kielce, Kłobuck, Kłodzko, Knurów, Kołobrzeg, Konin, Koronowo, Koszalin, Kościerzyna, Kraków, Krapkowice, Kraśnik, Krosno, Krotoszyn, Krynica-Zdrój, Kudowa-Zdrój, Kutno, Kwidzyń, Legionowo, Legnica, Leszno, Lębork, Lubin, Lublin, Lubliniec, Łeba, Łomża, Łowicz, Łódź, Malbork, Mielec, Mikołajki, Mikołów, Milicz, Mińsk Mazowiecki, Mława, Mogilno, Mszczonów, Mysłowice, Myszków, Nakło n/Notecią, Nowa Ruda, Nowy Dwór Mazowiecki, Nowy Sącz, Nowy Targ, Nysa, Oleśnica, Olsztyn, Oława, Opoczno, Opole, Ostrołęka, Ostrowiec Świętokrzyski, Ostróda, Ostrów Mazowiecka, Ostrów Wielkopolski, Oświęcim, Pabianice, Piaseczno, Piekary Śląskie, Piła, Pińczów, Piotrków Trybunalski, Płock, Płońsk, Polkowice, Połczyn-Zdrój, Poznań, Prudnik, Pruszcz Gdański, Pruszków, Przasnysz, Przemyśl, Puck, Puławy, Pułtusk, Rabka-Zdrój, Racibórz, Radom, Radomsko, Radzionków, Ruda Śląska, Rumia, Rybnik, Rypin, Rzeszów, Sandomierz, Siedlce, Siemianowice Śląskie, Sieradz, Sierpc, Skarżysko-Kamienna, Skierniewice, Skoczów, Słupsk, Sochaczew, Sokołów Podlaski, Solec Kujawski, Sopot, Sosnowiec, Stalowa Wola, Starachowice, Stargard Szczeciński, Starogard Gdański, Staszów, Strzegom, Strzelin, Suwałki, Szczecin, Szczyrk, Szklarska Poręba, Szydłowiec, Środa Śląska, Świdnica, Świnoujście, Tarnobrzeg, Tarnowskie Góry, Tarnów, Tczew, Tomaszów Mazowiecki, Toruń, Trzebnica, Tychy, Ustka, Ustroń, Wadowice, Wałbrzych, Warszawa, Wejherowo, Węgrów, Wisła, Władysławowo, Włocławek, Włocławek, Wodzisław Śląski, Wołomin, Wołów, Wrocław, Wyszków, Zabrze, Zakopane, Zamość, Zawiercie, Zgierz, Zgorzelec, Zielona Góra, Złotoryja, Żagań, Żary, Żory, Żyrardów, Żywiec
Etykiety:
google maps,
maps,
miasta,
plany miast,
polskie miasta
Subskrybuj:
Posty (Atom)